skatenews.pl

21.07.2014

Zapytaliśmy o to...Szabana.

Zapytaliśmy o to...Szabana.

Tym razem w "Zapytaliśmy o to..." gości Szymon "Szaban" Kuś.

Miało być jak zwykle szybko i zwięźle, o Apostrov...a wyszła z tego trochę dłuższa rozmowa..., ale dobrze się gaworzyło bo Szaban to bardzo sympatyczny koleżka.
Sprawdźcie z resztą sami wywiad z Szymonem.

(Heniek): Co to jest Apostrov i kto stoi za tym projektem?
 
(Szaban): Apostrov to uStrój Polskiej Deskorolki, to nazwa, bo chyba nawet nie marka, po prostu pomysł marzenie z dużym budżetem skate zajawki , a nie finansowym!
To duma z posiadania własnego loga na piersi, o którym ktoś coś słyszał, nikt nic nie wie, ale temat w naszym środowisku jest dziwnie znany.
Wiem, że projekt to dziś modne słowo, ale inaczej na tą chwile tego nazwać się nie da... to nie maszynka do zarabiania pieniędzy, musiał bym zajrzeć chyba do innej branży, to czysta przyjemność i radość jak zobaczy się na desce kogoś w koszulce czegoś, co reprezentuje czysta własna jazda. To cos dla deskorolkowych koneserów z delikatnym nudnym logo! Ale z długiej strony, po co mi skutery i wąsy na koszulkach czy plecach? Jak mam Apostrov.
Dużo ludzi mi pomaga w najprzeróżniejszy sposób, dlatego dzięki nim pcham to jeszcze jakoś do przodu, jako założyciel tematu…
 
(H): Nic dodać nic ująć, to miłe ze w nastawionym na konsumpcję świecie jeszcze komuś się chce robić cos, co mu się podoba a nie to, co się po prostu sprzeda. 

Pamiętam jak pracowałem kiedyś w tak zwanym skate shopie i to, co mnie przypadło do gustu często nie cieszyło się zbyt duża popularnością wśród kupujących a "schodziły" hip-hopowe tiszerty z gumowym nadrukiem, no,
ale jak to mówią o gustach się nie dyskutuje, ale jak już przy nich jesteśmy. Masz jakaś swoją ulubioną markę deskorolkową?

(Sz): Powiem ci, że ciężko wybrać ulubioną raczej jej po prostu nie mam, ale z zagranicznych szczególnie cenie SPITFIRE, Consolidated, Vans czy Real to wszystkie marki, z którymi mailem styczność na samym początku mojej przygody z deską. Altamont też ma niezły klimat. Oczywiście nie posiadam na tą chwile nic z wyżej wymienionych marek oprócz Vansa, wole kupić dziecku klocki LEGO, którymi również się jaram, lub wesprzeć coś Polskiego jak Locals czy Youth tzw. .Youtube. Carhartt też jest gitara, ale to nie skate marka! Przyznam, że dziwnie mówi mi się o deskorolkowym FASHION!
 
(H): Przyznam jest to "śliski" temat tym bardziej, że widać teraz tendencję, o której kilkanaście lat temu nikt chyba nie myślał - to firmy stricte deskorolkowe zaczynają świadomie wchodzić w temat modowy, robiąc kolekcje w ogóle niezwiązane z deskorolką. Czy to tendencja dobra czy zła? - ten temat zostawmy może blogerom, vlogerom i innym znawcą tematu… apropo klocków Lego to zajawa, że kupujesz je młodemu, bo to rozwija kreatywność i wyobraźnie. Jako "skate tacie" (w sumie to dość durne określenie) muszę zadać pytanie "czy młodego ciągnie do deski?"
 
(Sz):Wiesz, to, że deskorolkowe marki stają się modne to uderza także w nasze portfele, ale niech robią kasę na niewtajemniczonych może to odbije się na większej ilość wspieranych deskarzy czy skate imprez. Szkoda tylko, że jak teraz przejdziesz po mieście to już nie jesteś w stanie odróżnić po ubiorze czy butach koleżki jeżdżącego na desce od typa lansującego się w „naszych” ciuchach, no chyba, że po przetartych butach, wtedy wszystko staje się jasne! Szczerze mówiąc wolałbym, aby Deskorolka była andergrandowa i nie kojarzyła się z Croopem! 
Co do mojego synka, to jak podjeżdżamy na parking koło placu zabaw i skate parku, plac zabaw przegrywa! Jeszcze nie jestem w stanie stwierdzić, że ma obsesje na temat skateboardingu, ale wiem, że lubi, czy to na ekranie czy z tatą na przedniej części deski. Co ważne, musze uważać żeby się nie zraził, upadnie raz drugi i potem się będzie bał…, dlatego czekam na odpowiedni moment na wprowadzenie konkretnych pierwszych kroków, rozumiesz mnie. Na razie wróże mu świetlaną przyszłość.
 
fot.Ryba
 
(HE): Jak pójdzie w ślady taty to na pewno taka będzie. Ile to już lat jeździsz? W sumie nie pamiętam, kiedy Cię poznałem, ale na pewno nie było to w zeszłym roku ?
 
(Sz): Wiele razy próbowałem odpowiedzieć na to pytanie. Sadzę, że to około 13 lat łącznie, z dość długim początkiem i dziwnymi przerwami na kontuzje. Także śmiało mogę stwierdzić, że siedzę w tym po uszy, bez odwrotu hehe, dlatego też podkreślam, że działam z Apostrov żeby na stare lata siedzieć w tym z wami dalej!
 
fot. Witold Kwieciński
 
(H): Mieszkasz w Mińsku Mazowieckim, (jeśli się nie mylę) gdzie, na co dzień śmigasz, masz jakieś ulubione miejsca, skateparki, spoty?
 
(Sz): Nie siedzę już w Mińsku, ale faktycznie trochę za nim tęsknie, mam dam dużo do zrobienia. Gdyby nie deskorolka nie wiem jak odnalazłbym się w nowym środowisku, a tak to znajomości z Tourów , zawodów lub po prostu z reprezentowanego dobrego poziomu, który gdzieś kiedyś widziałem ratuje mnie i mam tu paru znajomków. Od jakiegoś czasu mieszkam na Zagłębiu Dąbrowskim gdzie roi się od miejsców. Oczywiście jeżdżę na lokalnych parkach takich jak Dąbrowa, Trzebinia czy Olkusz, który mam akurat pod nosem, więc będę tam teraz stałym bywalcem… Park w Będzinie jest przeze mnie dość często uczęszczany, bujnę się też na nowych bowl’ach w Sosno a PTG raczej rzadziej, za ślisko i brak kątów mnie odstrasza. Obecnie kręcę steetowy part, dlatego też jak wracasz z kościoła możesz mnie spotkać na spocie dostępnym tylko w niedziele, bo cieć umiera po sobocie i ma osobiście wyjebane. Tylko czasu trochę brakuje, ale łatwo skóry nie oddam hehe!
 
(H): A z miast w Polsce i zagranicą, które dla Ciebie było idealnym spotem do jazdy gdzie chciałbyś wrócić, może nie zamieszkać, ale po prostu jeszcze zrobić parę tricków ?
 
(Sz): Ewidętnie Kopenhaga pod względem spotów jak i ogólnie miast, po prostu faworyt. Klimat i styl mi leży. Kolonia w Niemczech przyznam, że też zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, ale tu znowu za kulturą już nie przepadam. Nie wymienię Ci spotów czy dokładnych miejsc, bo za rogiem w europejskich miastach zawsze kryje się coś ciekawego. Dodam jeszcze, że „ameryczka” to nadal dla mnie nie realny zakątek świata…
 
(H): Ameryka...no nie taki nie realny, byliśmy ostatnio w Nowym Jorku i radziłeś sobie nawet nieźle hehe, co prawda był to "sztuczny nowy jork" zbudowany na potrzeby Red Bul Skate Arcade", ale zawsze już bliżej. Jak czujesz się na contestach, z tego, co je obserwuję to w zasadzie jesteś prawie na każdym większym wydarzeniu. Lubisz starty w zawodach?
 
(Sz): Nie mogę powiedzieć, że nie lubię zawodów i zrobić z siebie skate-andergrandowca, bo jak dobrze zauważyłeś staram się pojawiać na contestach, gdzie akurat udało mi się wydzierżawić trochę czasu. Dzięki rywalizacji odkrywam, że mogę więcej, a dzięki niej rośnie również progres. Oczywiście mega jaram się też spotkaniami z gromadą deskorolkowców z całej Polski, których naprawdę witam ze szczerym uśmiechem. Ci ludzie robią to, co ja z pasji, więc ich umysły są na identycznej fali jak moja. Choć przyznam, że niektórzy łapią troszkę za dużą sport-spinke!
 
 fot.Wojtek Antonow
 
(H):W takim razie czy są jakieś zawody w Polsce, które wspominasz najlepiej, oraz takie, które uważasz za lekko mówiąc "nieudaną imprezę"
 
(Sz): Problem jest w tym, że narzekam jak na Polaczka przystało, więc coś „nieudanego „ zawsze znajduje nawet w czymś, co jest perfekcyjne, może, dlatego że chce jakiś trick wykonać perfekcyjnie a „nieudany” coping nie wystaje i wale mate na piszczele – nie wiem. Ale na pewno wiem, że na pokłony zasługuje Toruń Mentor Skateboarding Session to chyba najlepsze, co mogła nasza Polska Skate Ziemia wydać na świat! Etnies w Krakowie tez duże przeżycie, lokalne zawody zazwyczaj także mile wspominam. Zamułkę tylko łapie na Lines fo Bielawa, imprezka wieczorna spoko i te namioty też gitarka, ale czas, jaki tam poświęca się na czekanie na swoja kolejkę rozstraja moje nerwy i ciało. W zasadzie ciężko mi wrócić pamięcią do konkretnych zawodów, sami rozumiecie.
 
(H):Jednak nie jesteś aż tak narzekający jak Ci się wydaje, tylko po prostu patrzysz trzeźwo na sytuację.
Jakie plany masz na przyszłość, związaną z szeroko pojętym skateboardingiem...masz w ogóle jakiś?
Myślisz o tym? Czy czekasz na to, co się wydarzy?
 
(Sz): Krótko odpowiem, bo planów nie mam, chciałbym tylko jeździć i się rozwijać. Ale chyba wszystko diabli wzięło… dobrze tylko, że progres nie umarł a moja deskorolka dojrzała! Na tą chwile trzymam się hasła z przedramienia SKATEBOARDING TILL DEATH i jadę dalej z Apostrov. Takie trochę życie jak sesja po piwku w Bowlu, tricki wymyślasz na bieżąco…
 
„Wkurwiłeś  mnie tym pytaniem nie mogłem na nie odpowiedzieć stary zawiesiłem się i chuj nie mogłem…wymuszone poszło, ale poszło daj mi spokój i chodź na deskę.”
 
fot. Adam Łakomy
 
 
 
  • Zapytaliśmy o to...Szabana.
  • Zapytaliśmy o to...Szabana.
  • Zapytaliśmy o to...Szabana.
  • Zapytaliśmy o to...Szabana.

zapytaliśmy o to wywiad apostov Szymon Kuś Szaban